Odliczamy dni do wyjazdu , to już tylko miesiąc. Cała logistyka już pozamykana. Szukamy teraz dodatkowych atrakcji na trasie . Parasailing w Lake Havasu i strzelnica broni automatycznej w Vegas powinny dostarczyć dodatkowej adrenaliny. Zrobiliśmy też 2 całodzienne przerwy na zwiedzanie w Los Angeles i San Francisco , żeby spokojnie powłóczyć się po plaży w Santa Monica czy JFK Drive.
Jako ostatnie w kolejności wybieraliśmy hotele na trasie , pomimo olbrzymiego wyboru sporo czasu zajmuje weryfikacja ofert . Amerykanie to mistrzowie marketingu , i to co wygląda pięknie na stronie hotelu czasem rozmija się z rzeczywistością J I te ceny. Ostatecznie mam nadzieję że będziemy zadowoleni. Hotele takie jak Hyatt w SF i Bellagio w LV zapewnia odpowiedni komfort i są swietnie położone „ w centrum wydarzeń”. W Santa Monica śpimy 100 m od słynnego molo. Nic nie stoi więc na drodze by kultywować słynny „chłopski tryb życia „ . Tradycyjne nocne kąpiele w oceanie ? Nic prostszego choć tym razem z innym przeciwnikiem J. Ale jeżeli meduzy i rekiny w Australii Nas nie odstraszyły od kąpieli , to płaszczki w Santa Monica tym bardziej. Ewentualnie dziabniety delikwent może liczyć na pomoc dziewcząt z Baywatch. Ja miałem tego pecha w ubiegłym roku i powiem Wam że naprawdę warto J